Thor: Mroczny świat. Thor: The Dark World. 2013. 7,0 194 874 oceny. 5,5 22 oceny krytyków. Zostaw świat za sob
Thor: Mroczny świat (2013) Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz (2014) Strażnicy Galaktyki (2014) Avengers: Czas Ultrona (2015) Ant-Man (2015) FAZA III. Trzecia faza MCU to kulminacja wydarzeń przedstawionych w kilkunastu filmach. Wszystko dąży do nieuchronnej konfrontacji z Thanosem i zamknięciem Sagi Nieskończoności.
Artur Dziurman Volstagg (polski dubbing) Krzysztof Szczerbiński Hogun (polski dubbing) Paweł Ciołkosz Steve Rogers / Kapitan Ameryka (polski dubbing) Pełna obsada filmu Thor: Mroczny świat (2013) - Bóg Thor powraca, by ratować Ziemię, której zagraża starożytna rasa dowodzona przez żądnego zemsty niszczyciela.
Minęło trochę czasu od wydarzeń przedstawionych w filmie „Thor: Mroczny Świat”. Thor (Chris Hemsworth) jest uwięziony przez wrogów jego rodzinnego Asgardu w odległej części wszechświata. Pewnego dnia gromowładny zostaje zmuszony do udziału w pojedynkach gladiatorów. Niespodziewanie okazuje się, że ma stanąć do walki z dawnym sojusznikiem, Hulkiem (Mark Ruffalo
THOR: MROCZNY ŚWIAT **** Prosty kinoman ze mnie. Widziałem większość ciekawych i udanych premier, która w długi weekend trafiła na nasze ekrany, ale najlepiej bawiłem się na drugiej części „Thora”. Chris Hemsworth jako syn Odyna pojawia się w naszych kinach po raz trzeci. CAŁA RECENZJA NA RADIORAM.PL CZYTAJ TUTAJ
Co do samego dubbingu to nie mogę nie być przyzwyczajona, gdyż np. przez 10 lat, od dzieciństwa, oglądałam Harry'ego Pottera, było w porządku. Wszystkie takie filmy oglądało się normalnie, jak puszczali. Dopiero później chciałam posłuchać oryginału, jak naprawdę brzmią ich głosy itd.
Film Thor: Mroczny świat (Thor: The Dark World) Online + Pobierz | Dobra wersja z napisami Dailymotion usuwa ciągle pełne filmy za naruszenie praw autorskich.
yJbEk6. Pierwszy "Thor" był firmowany przez Kennetha Branagha, specjalisty od Szekspira. Wówczas konflikt między braćmi, Thorem i Lokiem, stanowił oś dla pozostałych wydarzeń. Tym razem, za sprawą twórcy, który ma na koncie między innymi kilka odcinków „Gry o tron”, na pierwsze miejsce wysuwa się akcja, rozmach i widowiskowe pojedynki. Największe wrażenie robią iście woltyżerskie przeskoki z jednej krainy do drugiej oraz bardzo melancholijna scena pogrzebu - tych momentów producenci telewizyjnego hitu HBO mogliby pozazdrościć. Przygodę z "Thor: Mroczny świat" rozpoczynamy od wyjaśnienia, że w dziewięciu królestwach zapanował porządek, ale ten stan trwa za długo, a od czasu do czasu znajduje się ktoś, kto pragnie ów ład zburzyć. Tym razem to Malekith, przywódca mrocznych elfów, którego plemię zostało niegdyś pokonane przez Bora, ojca Odyna, jednak garstka przedstawicieli nikczemnych istot wróciła i zamierza dokonać zemsty. Niestety ich wątek został nieodpowiednio przedstawiony. Z filmu nie dowiemy się, skąd wziął się tajemniczy Eter oraz jakie są źródła nienawiści Malekitha do całego świata. Lubię, kiedy za złymi do szpiku kości bohaterami stoi jakaś ciekawa historia. Ale cóż, najwyraźniej nie każdemu jest dane być Jokerem czy Banem. Znacznie ciekawszy zrobił się za to główny bohater obrazu. W pierwszej części Thor był dość arogancki, zuchwały, więcej energii inwestował w machanie młotem, niż w podejmowanie racjonalnych decyzji, co czasem doprowadzało do jego zguby. W drugiej (właściwie to trzeciej) odsłonie Thor zdecydowanie dojrzał, nabrał pewnej szlachetności, choć dalej pozostaje nieokrzesany w polu bitwy. Rozłąka z ukochaną nie pozwala mu jednak na pełną swobodę i beztroskę. Kiedy Heimdall (niezawodny Idris Elba) traci Jane z oczu, heros rusza pannie Foster na ratunek. Na szczęście kobiety w tym filmie są bardzo silne i wyraziste. Frigga czy Sif nie muszą polegać na mężczyznach, a czasem są wręcz niezbędne do ICH przetrwania. Jane Foster też jakoś sobie radzi, ale na tle wyżej wymienionych wypada niestety dość blado. Owszem, może pochwalić się niebywałymi zdolnościami intelektualnymi, ale wydaje mi się, że proporcje między eterycznością a zaradnością zostały w jej przypadku zaburzone. Być może po przerwie Natalie Portman nie zdążyła się jeszcze „wbić” we właściwy aktorski rytm. Mogłabym długo rozwodzić się na temat jakości wszystkich postaci, ale wystarczy jedno słowo, by uciąć wszelkie dyskusje: Loki. Bezapelacyjna gwiazda filmu - kradnie cały spektakl. Za każdym razem, gdy bohater Toma Hiddlestona pojawia się na ekranie, „Thor: Mroczny świat” zamienia się w arcydzieło. Brat Thora nie musi się nawet odezwać. Same jego miny to majstersztyk. Loki zostawia wszystkich w tyle zarówno wtedy, kiedy prezentuje swoje skonfliktowane, mroczne oblicze, jak i wtedy, kiedy zgrywa komedianta, upierdliwego młodszego brata. Sceny z jego udziałem bez wątpienia są największym atutem filmu. Do moich ulubionych należą ta, w której Loki prowadzi „komentarz na żywo” do pewnych umiejętności Thora oraz gdy wita się z Jane. I w jeszcze innym momencie, ale nie zamierzam psuć widzom zabawy i zdradzać za dużo. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość scenarzystom: zabawnymi scenami obdarzyli nie tylko Lokiego. To, co robi Thor po wejściu do mieszkania Jane jest bezcenne, podobnie jak scena, kiedy herosowi dane jest skorzystać z komunikacji miejskiej. Fantastycznie wypadły także wszystkie wątki z poczciwym Richardem. Komediowy ton nie opuszcza Kat Dennings, która w roli Darcy mocno czerpie ze swoich doświadczeń z sitcomu „Dwie spłukane dziewczyny”. No i Stellan Skarsgard! Jego Eric to druga po Lokim postać, która powinna dorobić się spin-offa. Wszyscy pamiętamy, co Miley Cyrus zrobiła z młotkiem w teleydsku do „Wrecking Ball”. Do tej pory nie wiem, co artystka miała na myśli, ale na pewno po tym zabiegu ten pożyteczny przedmiot stracił nieco majestatu. „Thor: Mroczny świat” przywrócił rzeczonemu narzędziu godność!
thor mroczny świat hbo