57, 90 zł. Gwarancja najniższej ceny. zapłać później z. sprawdź. 64,89 zł z dostawą. Produkt: Film Władca Pierścieni: Trylogia - wersja kinowa (6 DVD) płyta DVD. dostawa we wtorek. 6 osób kupiło. dodaj do koszyka.
Nowa Zelandia zezwala na wjazd do swojego kraju drogą powietrzną lub morską, w tym statkiem wycieczkowym. Twoje zezwolenie na podróż będzie ważne w każdym porcie wjazdu. Po przybyciu do Nowej Zelandii w celu tranzytu do miejsca docelowego musisz pozostać na międzynarodowym lotnisku w Auckland i nie będziesz mógł opuścić
Serial Amazona "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" ("The Lord of the Rings: The Rings of Power") właśnie otrzymał pierwszy zwiastun. Widzimy w nim Galadrielę, Elronda i inne postaci
Dom Władcy Pierścieni, różnorodność krajobrazu i malownicze lokalizacje filmu znajdują się w całej Nowej Zelandii. Jeśli jesteś fanem trylogii, Nowa Zelandia to kraj, który możesz dodać do swojej listy życzeń.
Wodospad Seljalandsfoss. Jeden z najpopularniejszych wodospadów na Islandii – Seljalandsfoss, widać już z głównej drogi numer 1, nie sposób więc go pominąć i niezauważyć. Przy owej słynnej spadającej wodzie znajduje się płatny parking (700ISK – około 22zł – 2021 rok), toalety oraz sklep z jedzeniem i pamiątkami.
Nowa legenda rozpocznie się tej jesieni. "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" dostępne tylko na Prime Video Polska już 2 września, 2022. Subskrybuj nasz k
Jaskinie Abbey to zdecydowanie miejsce warte zobaczenia! Podczas naszej wędrówki do jaskiń jak również po jaskiniach, czuliśmy się wręcz jak w filmie Lord of
0VErXWe. Nowa Zelandia wycieczka Śladami Hobbita i Władcy Pierścieni 16 dni Kiedy Peter Jackson kręcił “Władcę pierścieni”, swoją słynną trylogię o hobbitach, elfach i rycerzach, okazało się, że nie trzeba komputerowo tworzyć fantastycznych scenerii, bo tolkienowskie Śródziemie istnieje naprawdę – to Nowa Zelandia. Zapraszamy do wędrówki śladami filmów oraz odkrywania uroków wysp Południowej i Północnej. Cena zależy od terminu wyjazdu, ilości osób oraz standardu hoteli. Opcje Program można zakończyć wypoczynkiem na Fiji. 1 dzień AUCKLAND Przylot rano do Auckland. Transfer do hotelu w centrum miasta. Dzień wolny. 2 dzień AUCKLAND – ROTORUA Śniadanie. Przejazd grupowy w kierunku Rotorua przez malownicze rejony Waikato.. Wizyta w jaskiniach Waitomo Glowworm, przeprawa łodzią przez Glowworm Grotto oświetlonych tysiącami malutkich punkcików – pochodzących od świecących robaczków zwisających z sufitu groty. Obiad. Przejazd do Agrodome na obrzeżach Rotorua, skąd zaczyna się objazd autobusem Hobbiton Movie Set przez tereny Matamata, gdzie nagrywany był film Władca Pierścieni i Hobbit.. Przejazd do Rotorua. Zakwaterowanie w hotelu. 3 dzień ROTORUA Śniadanie. Wizyta w Parku geotermalnym, gdzie można zobaczyć gejzery wyrzucające strumienie pary i gorącej wody na wysokość do 20 oraz dolina wulkaniczna Waimangu. Powrót do hotelu. Po południu transfer na wieczór folklorystyczny, taniec wojenny Maorysów i inne pokazy połączone z kolacją. Powrót do hotelu. 4 dzień TONGARIRO Śniadanie. Opuszczenie Rotorua. Transfer wzdłuż malowniczego Jeziora Taupo do Parku Narodowego Tongariro. Park Narodowy Tongariro jest pierwszym parkiem narodowym Nowej Zelandii. Został utworzony w 1887r. na Wyspie Północnej, na terenach ofiarowanych przez wodza Maorysów. Obejmuje on południową część Wyżyny Wulkanicznej, łącznie ze świętymi szczytami ludu Tuwahare. Nazwa parku wywodzi się od maoryskich słów tonga riro – „ogień wyniesiony”. W parku występują czynne wulkany, gorące źródła i rzadkie gatunki fauny (kiwi, sokół nowozelandzki). Nocleg w hotelu na terenie parku. Z jego okien można podziwiać widok na Góry Ruapehu oraz Park Tongriro. 5 dzień TONGARIRO – WELLINGTON Śniadanie. Transfer hotelowy na stację kolejową (5 min.) Wyjazd z Parku, przejazd pociągiem Kiwi Train do Wellington. W czasie jazdy można podziwiać piękne krajobrazy.. Przyjazd do Wellington. Stolica Nowej Zelandii to przede wszystkim chluba Nowozelandczyków, miasto położone w centrum kraju, dokąd wszyscy mają blisko. Położona jest na północnej wyspie w jej południowej części. Wcześniej, kiedy stolica Nowej Zelandii zlokalizowana była w Auckland, osadnicy z południowej wyspy musieli przebyć cały kraj aby się tam dostać. To jednak tylko dygresja w temacie stolica Nowej Zelandii. Prawdziwym powodem było między innymi ryzyko odłączenia się wyspy południowej od Kolonii, gdyż był to okres odkryć złóż złota na wyspie południowej oraz duża waga portu Wellington. Stolica Nowej Zelandii zlokalizowana jest w Cieśninie Cooka, na północy znajdują się piaszczystą plaże, na wschodzie góry Rimutaka. Za nimi rozciągają się równiny Wairarapa z pięknymi winnicami, do których można wybrać się na degustacje win nowozelandzkich. Transfer do hotelu. Zakwaterowanie. 6 dzień WELLINGTON Całodzienna wycieczka śladami Władcy Pierścieni – wizyta w miejscach związanych z filmem – Rivendel, rzeka Anduin, Aragorn, Ogrody Isengard, Góra Wiktorii, Gordon itd. Obiad w czasie zwiedzania.. 7 dzień WELLINGTON – NELSON Przejazd do portu, skąd przeprawa promem przez cieśninę Cooka na wyspę Południową do małego miasteczka Picton. Transfer do uroczej miejscowości Nelson, położonej na północnym wybrzeżu. Nelson leży nad zatoką Tasmana i z trzech stron otoczone jest górami. Jest dogodnym punktem wypadowym do znajdujących się w pobliżu jaskiń oraz trzech parków narodowych – Abel Tasman, Jeziora Nelson oraz Kahurangi. Zakwaterowanie w hotelu 8 dzień NELSON Śniadanie. 90 min. przelot helikopterem na Nelson i okolicą związaną z filmami Władcy Pierścieni. Stop na Górze Olympus oraz w sercu Kahurangi National Park. Powrót do Mount Nelson z przelotem nad Zatoką Tasmańską. Popołudnie wolne. 9 dzień NELSON – CHRISTCHURCH Śniadanie. Transfer do Picton, skąd dalsza podróż odbędzie się pociągiem Tranz Coastal, wzdłuż malowniczego wybrzeża. Przyjazd do Christchurch. Zakwaterowanie w hotelu. 10 dzień CHRISTCHURCH Śniadanie. Całodzienna wycieczka Lord of the Rings Edoras z obiadem. Przejazd w górskie rejony Mt Potts i Mt Sunday zmienione w filmie na Edoras, stolicę ludu Rohan. Przejażdżka jeepami, stop na obiad z szampanem. 11 dzień CHRISTCHURCH – WANAKA Śniadanie. Transfer do Wanaka. Przejazd jedną z najbardziej malowniczych dróg Nowej Zelandii, w drodze miejscowość Pukaiki. Zakwaterowanie w Wanaka. 12 dzień WANAKA Śniadanie. Wycieczka – przelot małym samolotem do Doliny Siberia, jedno z najdzikszych miejsc Nowej Zelandii – malownicze szczyty, lodowce, jeziora górskie i stoki porośnięte gęstymi lasami. Lądowanie w sercu Alp Południowych, czas wolny na trekking przez dolinę.. Powrót łodzią po malowniczej rzece górskiej. 13 dzień WANAKA – QUEENSTOWN Śniadanie. Transfer do Queenstown ok. 1,5 godz. Zakaterowanie w hotelu w centrum miasta. Po południu wycieczka – Nomad Safari do krainy Władcy pierścieni Safari w malownicze rejony, które były scenerią dla filmu – rzeka Dart – Insegard, Las Lothorien, obóz Ithilien.. Powrót do Queenstown. 14 dzień MILFORD SOUND Śniadanie. Wycieczka do krainy fiordów Milford Sound.. Początkowo droga prowadzi wzdłuż jeziora Te Anau, jednego z najgłębszych jezior w Nowej Zelandii, dalej droga do Zatoki Milforda prowadzi poprzez fiordy, z licznymi zakrętami i różnicami wysokości i uważana jest za jedną z najpiękniejszych dróg na świecie. Rejs statkiem wzdłuż zatoki Milforda, która ma długość ok 20 km. Widok majestatycznych, stromych ścian skalnych przyprawia o zawrót głowy. Krajobraz ten został stworzony w Plejstocenie przez lodowiec, który twarde skały magmowe i metamorficzne dolin rzecznych przekształcił w doliny ze stromymi ścianami, a następnie zostały one wypełnione wodą morską. Piknik lunch w czasie wycieczki. Powrót do Queenstown. 15 dzień QUEENSTOWN Śniadanie. Wyjazd na safari łodziami po rzece Dart. Rzeka Dart wije się malowniczo przez długą dolinę otoczoną pokrytymi śniegiem szczytami, lodowcami i wodospadami. Treking przez stare lasy Beech. Powrót autobusem przez dzikie rejony ze stopem w punktach widokowych. 16 dzień QUEENSTOWN – AUCKLAND Śniadanie. Przelot do Auckland i wylot do Polski.
Katowice – Frankfurt/M – Osaka – Auckland – Rotorua – Taupo – Tongariro NP – Wellington Nowa Zelandia kusiła mnie od bardzo, bardzo dawna. Znaleźć się na końcu świata, w kraju klimatem zbliżonym do naszego, ale różniącym się od Polski pod każdym względem – tak, to było wielkie coś. Długo zbieraliśmy się do podjęcia decyzji o wyjeździe, wreszcie klamka zapadła – w październiku kupiliśmy bilety do Auckland. Niestety, ze względu na kosmiczną odległość bilety nie należą do najtańszych i stanowią połowę kosztów całej wyprawy. Kolejnym krokiem była rezerwacja samochodu, miał to być pojazd zarówno do poruszania się po Nowej Zelandii, jak i do spania. Zdecydowaliśmy się na najtańszą z możliwości, czyli na pożyczenie samochodu typu kombi, w którym po rozłożeniu tylnych foteli robi się całkiem spora przestrzeń do spania. Oczywiście opcji wypożyczenia samochodów jest wiele (o tym na końcu relacji w dziale porady i patenty), wiadomo jednak, iż najważniejszym czynnikiem jest cena. Nasz wybór padł na wypożyczalnie APEX oraz na samochód Nissan Wingroad. W kwocie 1907,99 NZD dostaliśmy na miesiąc samochód bez limitu przejechanych kilometrów wraz z pełnym ubezpieczeniem, oraz bilety na przeprawę promową w obie strony między wyspami północną i południową. Jeszcze w Polsce dokonaliśmy też rezerwacji hostelu Borders Beyond w Auckland (20 NZD dorm) – chcieliśmy po prostu przed wyruszeniem w objazdówkę odpocząć i odświeżyć się po długim locie. Wreszcie nadszedł długo oczekiwany dzień wylotu, nikt z nas wtedy nie przypuszczał nawet, że natura zafunduje nam dodatkowe atrakcje i że otrzemy się o 2 katastrofalne w skutkach trzęsienia ziemi. Przelot na drugi koniec świata to ok. 26 godzin samego lotu, do tego dochodzą jeszcze przesiadki i oczekiwania na kolejne loty, tak że w sumie podróż do Auckland zajęła nam 36 godzin. Międzylądowania mieliśmy we Frankfurcie nad Menem, gdzie dołączyli do nas Maciek z Darią, oraz Osace – nowoczesnym lotnisku położonym na sztucznie zrobionej wyspie. Wreszcie przylatujemy do Auckland i tu przyjemna niespodzianka odprawa na lotnisku nie była specjalnie żmudna i dokładna. Oficera w biosecurity informujemy o braku jakiejkolwiek żywności i podpisujemy się pod deklaracją, że nie wwozimy żadnych nasion, ani innych organicznych ustrojów niepożądanych w Nowej Zelandii i po prześwietleniu bagaży i wykonaniu telefonu do Apex’a, jedziemy vanem z wypożyczalni, do biura firmy. Tutaj dopełniamy resztę formalności, wnosimy należną kwotę za samochód i po zamontowaniu GPSa przywiezionego z Polski, jedziemy do hostelu Borders Beyond. Napomknąć tutaj muszę, iż człowiek nieprzyzwyczajony do lewostronnego ruchu czuje się jak nowicjusz jeżdżący ze znaczkiem „L” na dachu. Przez pierwsze kilkadziesiąt kilometrów notorycznie mylą mi się przełączniki kierunkowskazów z wycieraczkami, a wsiadanie kierowcy od strony pasażera to normalka… Jednak po dwóch dniach przywyknąłem do tych zmian i jeździło mi się już całkiem normalnie (o nowozelandzkich przepisach drogowych szerzej na końcu w dziale porady i patenty). W hostelu jemy śniadanie i odświeżamy się. Następnie wskakujemy w lekkie, letnie ciuchy i uderzamy w miasto. Pierwsze kroki kierujemy do najwyższej budowli w Nowej Zelandii czyli słynnej 328 metrowej Sky Tower, z której roztacza się fantastyczny widok na okolicę. Jako, że kraj ten słynie ze wszelakich sportów ekstremalnych, to jedną z atrakcji Sky Tower jest skok na bungi z wysokości 192m za jedyne 225 NZD. My jednak nie decydujemy się na aż tak drastyczny powrót w dół z wieży i zjeżdżamy normalnie windą. Następnie udajemy się na spacer po mieście i po dłuższej wędrówce wzdłuż wybrzeża dochodzimy do oceanarium Kelly (33,90 NZD), gdzie można zobaczyć rekiny, pingwiny i szereg różnych stworzeń morskich żyjących w wodach otaczających Nową Zelandię. Szczerze? Atrakcja zdecydowanie dla dzieci, mnie osobiście rozczarowała. Z oceanarium wracamy busikiem z powrotem do centrum na lunch, a następnie udajemy się na zakupy do jednego z supermarketów. Tam kupujemy głównie prowiant na drogę oraz butle z gazem do gotowania. W nocy nie mam żadnych problemów ze spaniem i wygląda na to, że jetlag mnie ominął. Rano zjadamy śniadanie, pakujemy się do pożyczonych samochodów i wyruszamy w drogę. Pierwszy postój mamy w Matamata, gdzie Peter Jackson na potrzeby filmu umieścił Hobbiton czyli osadę Hobbitów z książki Władca Pierścieni. Od razu muszę zaznaczyć, że wielkim fanem twórczości Tolkiena jest moja Asiula, ja wstyd przyznać, nie dość że nie czytałem żadnej jego książki, to nawet nie obejrzałem filmu zrobionego na podstawie słynnej trylogii. Asiula tymczasem biega po Hobbitonie z obłędem w oczach i zagląda niemal pod każdy kamień, z trudem udaje mi się ją namówić na kontynuowanie podróży… Wreszcie ruszamy dalej i niezwykle malowniczymi i pustymi drogami dojeżdżamy do krainy gejzerów – Rotoruy. Kupujemy bilety wstępu do Te Puia (42 NZD/os.) jednej z nielicznych płatnych atrakcji przyrodniczych w Nowej Zelandii (zdecydowana większość jest darmowa) i rozpoczynamy 1,5 godzinne zwiedzanie doliny pełnej gejzerów i gotującego się błota. Wszędzie czuć woń siarki, doskwiera też żar lejący się z nieba dodatkowo podgrzewany gotującą się wodą z gorących źródeł. Z Rotoury kierujemy się na południe do położonej nad jeziorem Taupo miejscowości o tej samej nazwie. Decydujemy się na nocleg na rogatkach miasteczka, na parkingu przy jeziorze. Do dyspozycji mamy toaletę, elektrycznego grilla i widok na jezioro. Nowa Zelandia to kraj wręcz stworzony dla zmotoryzowanego turysty. Praktycznie każda droga dochodząca do morza czy jeziora kończy się parkingiem z toaletą, bywa że nawet z prysznicem. O ile nie ma wyraźnych zakazów odnośnie biwakowania lub nocnego parkowania (no overnight parking) przyjęło się że można zanocować jedną noc w takim miejscu. Dostosowanie auta do spania trwa chwilę, wszystkie rzeczy przenosimy na przednie fotele, tylne rozkładamy do pozycji horyzontalnej i na tak powstałą płaszczyznę kładziemy dmuchane karimaty. Śpi się naprawdę wygodnie, co najważniejsze nie wieje, nie kapie na głowę, nie ma zabawy z rozbijaniem i zwijaniem namiotu, no i można spać praktycznie wszędzie. I o to właśnie chodzi. Rano wstajemy i wyruszamy do najstarszego parku narodowego w Nowej Zelandii - Tongariro. Na początku odwiedzamy visiting center, gdzie zasięgamy języka i kupujemy mapę. Następnie jedziemy drogą do końca doliny gdzie przesiadamy się na wyciąg krzesełkowy (24 NZD), którym wjeżdżamy na wysokość około 2000 mnpm. Niestety na górze dopada nas ogromna chmura z deszczem, która przegania nas z powrotem w dół. Nie dość, że nic nie zobaczyliśmy to jeszcze nas zmoczyło. Wracamy zatem znowu do wioski Whakapapa, gdzie robimy przerwę obiadową. Podczas gotowania napatacza się para z Polski, która z racji 3 miesięcznego pobytu w Nowej Zelandii przekazuje nam szereg cennych spostrzeżeń. Dzięki nim dowiadujemy się o pobliskim kampingu DOC (Department of Conservation) Mangahuia Campsite, na który zresztą udajemy się na nocleg. Obozowisko pęka w szwach, z trudem udaje nam się znaleźć miejsce dla naszych Nissanów. Kampingi DOC to najtańsza płatna baza noclegowa w Nowej Zelandii. Ceny w zależności od standardu i regionu kształtują się od 5 do 15 NZD za osobę. Pieniądze wkłada się do specjalnej, opisanej koperty z naszymi danymi, którą następnie wrzuca się do skarbonki, umieszczonej z reguły przy wjeździe na kamping. Rzecz jasna można próbować spać na gapę, licząc, że się nie natknie na rangersa i nie ma co się czarować ale robiliśmy to wielokrotnie, zresztą nie my jedni - średnio ponad połowa biwakujących waletowała. Rano wstajemy skoro świt i dzielimy się na 2 teamy, tzn. ja z Asiulą jedziemy autem naszych przyjaciół do miejsca gdzie kończy się trekking, a Maciek z Darią naszym autem udają się do punktu w którym wszystkie grupy rozpoczynają wędrówkę po wulkanach, tzw. Tangariro Crossing. Dzięki temu nie musimy płacić 60 NZD za osobę za transport busem po zakończeniu trekkingu. Po prostu w połowie szlaku w górach wymieniamy się kluczykami z samochodów i każdy wraca do swojego auta. Nie ukrywam, że my zaczynając wędrówkę tam gdzie wszyscy ją kończą, dokonaliśmy świetnego wyboru, gdyż na naszej drodze było puściuteńko. Pogoda tego dnia dopisuje wyśmienicie, idzie się bardzo dobrze po świetnie przygotowanym szlaku. Tutaj znowu mała dygresja. Infrastruktura turystyczna Nowej Zelandii to wzór dla innych krajów. Doskonale oznaczone i świetnie przygotowane szlaki, z miejscami do odpoczynku, z czystymi toaletami, po prostu ideał. Po drodze mijamy parujące, gorące źródła, następnie schronisko Ketetahi Hut i dalej mozolnie pnąc się w górę osiągamy czerwony krater, pod którym wymieniamy się kluczykami z Maćkiem i Darią. Widok z tego miejsca jest niesamowity: krater wygląda jak paląca się hałda, czuć siarkę i ciepło pod podeszwami, a poniżej widać kilka kolorowych jeziorek i hordę ekshibicjonistów, którzy kompletnie nago chodzą po górach. Dokładnie nie wiem o co w tym wszystkim chodzi ale to forma jakiejś naturystycznej nowozelandzkiej turystyki, podobnież bardzo popularna w tym kraju. Po 8 godzinach wędrówki dochodzimy do parkingu w Mangatepopo, myjemy się i wracamy naszym Nissanem do Ketetahi, skąd już razem z Maćkiem i Darią ruszamy w dalszą podróż. Tuż przed zmrokiem dojeżdżamy do Foxton Beach gdzie zostajemy na nocleg, na plażowym parkingu. Miejsce jest idealne, do dyspozycji mamy toaletę, prysznic i plażę, po której można jeździć autem!!! Rano po śniadaniu niewiele się zastanawiając korzystamy z tej opcji i udajemy się na przejażdżkę wzdłuż oceanu. Przy wyjeździe już na normalną drogę tracimy jednak trochę czasu na wyciąganiu samochodu Maćka, który zakopał się w kopnym piasku. Ogólnie jednak nowe doświadczenie i nowa przygoda, jak najbardziej udana. Z Foxton jedziemy już bezpośrednio do Wellington, które wita nas niestety deszczową pogodą. Tutaj też zastaje nas informacja o wielkim trzęsieniu ziemi, które nawiedza oddalone o 400 km Christchurch. Nieświadomi jeszcze tego jak wydarzenie to namiesza nam szyki postanawiamy dalej sztywno trzymać się planu wyjazdu. Tymczasem zwiedzamy Wellington, a w zasadzie największe i najnowocześniejsze muzeum Nowej Zelandii – Te Papa (wstęp wolny). 3 godziny, które tu spędzamy to absolutne minimum, które pozwala nam jedynie musnąć eksponatów i ledwo poczuć smak prawdziwej Nowej Zelandii. Z Muzeum udajemy się pod parlament, a następnie na dworzec kolejowy. Oba te miejsca to charakterystyczne dla miasta budynki o niezwykle ciekawej architekturze. Nabrzeżem wracamy do zaparkowanego u stóp góry Victoria auta i po zrobieniu zakupów w supermarkecie i zatankowaniu pojazdu, przenosimy się na nocleg na drugi koniec miasta w okolice zatoki Houghton. Co ciekawe w tym miejscu jest już zaparkowanych kilka vanów, które tak jak my na dziko będą tu nocować. strona 1 | 2 | 3 | 4 | 5
Hobbiton i Nowa Zelandia, to prawie synonimy. Prędzej czy później, planując wizytę w kraju długiej chmury, przyjdzie Ci podjąć decyzję o wizycie w Hobbiton’ie. Bez względu na to, czy jesteś fanem Władcy Pierścieni, czy nie. Hobbiton to najpopularniejsza atrakcja Nowej Zelandii i kusi prawie każdego. Gdzie jest Hobbiton i czy warto się tam wybrać? Ustalimy to w tym poście! Gdzie jest Hobbiton? W Śródziemiu oczywiście! A gdzie jest Hobbiton w “prawdziwym świecie”? W Nowej Zelandii! A dokładnie w regionie Waikato, niedaleko miejscowości Matamata. Mały Hobbiton można znaleźć podobno też na Kaszubach. Dlaczego Hobbiton zbudowano akurat w Nowej Zelandii? Ponieważ, to tam głównie kręcono filmową adaptację trylogii Władcy Pierścieni i Hobbita. Hobbiton, to nic innego, jak set filmowy, który został zbudowany na potrzeby filmów. Peter Jackson, reżyser ekranizacji, jest Nowozelandczykiem. Znając walory i piękno swojego kraju, postanowił właśnie tam nakręcić swoje dzieła. Hobbiton – historia Historia Hobbiton’u sięga 1998 roku! To wtedy ruszyły poszukiwania odpowiedniego miejsca, które mogłoby się stać wioską Hobbitów w filmie Władca Pierścieni. We wrześniu tego samego roku, filmowi skauci przelatując nad farmami, zauważyli tę idealną – farmę Alexandra. Teren był wymarzony, w zasięgu wzroku nie było widać żadnych dróg, słupów ani budynków. Szybko przystąpiono do negocjacji z właścicielem farmy (Russell Alexander). Pan Alexander zgodził się na udostępnienie kawałka swoich ziem, ale pod jednym warunkiem – kiedy zdjęcia do filmu się skończą, Hobbiton ma zostać rozebrany. Budowę Hobbitonu rozpoczęto w marcu 1999 roku i trwała ona 9 miesięcy. W stworzeniu tego miejsca brało udział nawet nowozelandzkie wojsko, które wybudowało między innymi 1,5 kilometrową drogę prowadzącą do Hobbiton’u. W sumie stworzono 39 norek hobbitów, które wykonane były z nieobrobionego drewna, sklejek oraz polistyrenu. Z podobnych materiałów wykonany był Pub Green Dragon oraz młyn. Dachy tych ostatnich stworzone były z roślin ściętych na pobliskich szuwarach. Drzewo, które królowało nad Bag End (dom Bilbo i Frodo), zostało ścięte w miejscowości Matamata i przetransportowane na plan filmowy. Peter Jackson uznał, że drzewo miało za mało liści, więc trzeba było zamówić specjale listki z Tajwanu, a potem je ręcznie przyczepiać. Jak widać, Hobbiton w pierwszej wersji nie był wybudowany ze zbyt wytrzymałych surowców. No bo po co? Po zakończeniu zdjęć, plan filmowy miał przecież zostać rozebrany. I to był błąd! Film Władca Pierścieni osiągnął ogromny sukces. Fani książek oraz adaptacji filmowej, zauroczeni widokami przedstawionymi w ekranizacji, coraz chętniej zaczęli przyjeżdżać do Nowej Zelandii, aby zobaczyć Śródziemie na własne oczy. Chcieli odwiedzić również wioskę Hobbitów… Ale gdzie jest Hobbiton? Hobbiton’u w sumie nie było! Russell Alexander szybko się zorientował, że właśnie kura znosząca złote jaja przemyka mu pod nosem. W 2002 roku zaczął organizować wycieczki turystyczne na swoją farmę, na której po norkach Hobbitów pozostało jedynie 17 prostych konstrukcji ze sklejki. Norki zamiast być zamieszkałe przez Hobbity, były zamieszkałe przez… owce. Zdjęcia z tego okresu możesz zobaczyć na STRONIE INHABITAT. Jak się pewnie domyślasz, nawet tak licha atrakcja przyciągała sporo osób. Całe szczęście przyszedł czas na ekranizację Hobbita! W 2009 roku zaczęto odbudowę wioski Hobbitów. Tym razem Russell Alexander nie chciał, aby Hobbiton został rozebrany po zakończeniu zdjęć do filmu. Budowa Hobbiton’u vol. 2 trwała 2 lata! Konstrukcje zostały wybudowane tym razem z trwałych materiałów, aby mogły służyć latami. Powstało w sumie 44 domków Hobbitów, które są tam do dzisiaj. Hobbiton w trylogii filmowej Hobbit musiał wyglądać identycznie, jak ten we Władcy Pierścieni, ale z uwzględnieniem czasu, który dzieli historie w obu filmach. W ten sposób drzewo nad Bag End było w całości sztuczne, bo musiało wyglądać tak samo jak to we Władcy Pierścieni. Zrobiono je jednak trochę mniejsze, bo przecież akcja Hobbita działa się 60 lat wcześniej, niż akcja Władcy Pierścieni. Tu znowu powtarzają się perypetie z liśćmi. Tym razem Peter Jackson’owi nie spodobał się odcień sztucznych listków. Zatrudnił więc tabun stażystów, którzy musieli ręcznie przemalować wszystkie liście na drzewie (w sumie ponad 370 000 sztuk). Ciekawostka – zdjęcia w Hobbiton’ie do Władcy Pierścieni trwały przez 3 miesiące, a do Hobbita tylko 12 dni! Jak wygląda Hobbiton? (set filmowy) Skoro ustaliliśmy już, gdzie jest Hobbiton i jaka jest jego historia, to teraz czas na opis Hobbiton’u. A dokładniej – jak wygląda set filmowy. Hobbiton leży na około 12-tu akrach zielonych i pagórkowatych terenów. Pod pagórkami znajdują się norki Hobbitów, do których prowadzą okrągłe drzwi. Znajduje się tam w sumie 44 norek. Na potrzeby filmu zostały one zbudowane w 3 różnych rozmiarach. Hobbity są malutkie, mają około 106cm. W filmie trzeba było więc odpowiednio oddać tę różnicę wzrostu między niziołkami, krasnoludami (około 135cm) i ludźmi. Sceny z Hobbitami nagrywane były przy normalnego rozmiaru drzwiach. Jedyny domek, do którego można wejść. Sceny z Krasnoludami były nagrywane przy średniego rozmiaru drzwiach. A sceny z ludźmi (Gandalf) były nagrywane przy najmniejszym rozmiarze drzwi. Norki Hobbitów, to tylko atrapy. Za drzwiami niestety nie ma mieszkań niziołków. Pomimo że czasem zaglądając przez okna, można zobaczyć wewnątrz wystrój (np. półki z serami). Wszystkie sceny wewnątrz domów Hobbitów były nagrywane w studiu filmowym w Wellington. Wejść można tylko do jednej norki (tylko 2 metry w głąb), nic tam w środku nie ma, ale jest to fajne miejsce na cyknięcie zdjęcia. Hobbiton jest bardzo dokładnie zaplanowany. Wygląda jakby faktycznie toczyło się tam życie i że za chwilę z norki wyjdzie Hobbit, zapraszając cię na drugie śniadanie. Na polu widzimy porozwieszane pranie, przy niektórych norkach znajdują się małe stragany z chlebem i innymi produktami. Gdzieś indziej widzimy ule, a przy nich miód w słoikach. Porozrzucane zabawki, sztaluga z niedokończonym obrazkiem, dym lecący z komina – detale sprawiają, że to miejsce jest tak magiczne. No i roślinność. Każda norka otoczona jest pięknymi kwiatami. Na pewno ogrodnicy pracujący w Hobbiton’ie, nie mogą narzekać na brak pracy. A na samej górze… Króluje Bag End, czyli dom Bilbo i Frodo! Norki najwyżej położone należą do najbardziej zamożnych Hobbitów. W Hobbitonie zdecydowanie najbogatsi są Bagginsowie. Na furtce znajduje się znana karteczka z pierwszej części Władcy Pierścieni. Minusem popołudniowej wycieczki jest robienie zdjęć pod światło…. Drzwi są lekko uchylone, ale na próżno wyglądać w nich któregoś z Baggins’ów. Przy płocie stoi ławeczka, na której Bilbo z Gandalfem palili fajeczkę przed urodzinową imprezą. Z Bag End jest widok na teren pod drzewem, na którym odbywała się zabawa. Sceny przyjęcia urodzinowego Bilbo Baggins’a kręcono trzy noce. Goście, którzy przybyli na tę uroczystość, byli odgrywani przez członków rodziny i przyjaciół osób pracujących na planie filmowym. Podobno, aby atmosfera na planie była luźna i imprezowa, pito prawdziwy alkohol! Trzeciego dnia zaczęto jednak serwować 1-procentowe piwo, ponieważ niektórzy aktorzy byli już trochę niewyraźni. Niedaleko pola, gdzie odbywało się przyjęcie, znajduje się dom Sam’a! Żółte, okrągłe drzwi oraz piękny ogródek, to musi być miejsce, gdzie mieszka rodzinka Gamgee. Ostatni hobbicki akcent, to karczma The Green Dragon, która została wybudowana w 2012 roku, już po nakręceniu filmów. Do niej akurat można wejść i napić się trunków. Zaraz obok The Green Dragon znajduje się uroczy stawik, a przy nim młyn! Wizyta w Hobbiton’ie Czas się skupić na tym, jak przebiega wizyta w Hobbiton’ie! Postaram się Ci przekazać garść praktycznych informacji 🙂 Hobbiton – bilety Bilety do Hobbiton’u, to dosyć obciążająca sprawa dla portfela… Bilet na podstawową wycieczkę, dla jednej osoby kosztuje 89 NZD, czyli jakieś 240 złotych. Wspominam o podstawowej wycieczce, ponieważ jest jeszcze opcja wykupienia wizyty wieczornej z mini bankietem, czy wersji śniadaniowej. Oczywiście one kosztują więcej… dużo więcej. Ze wszystkimi opcjami zwiedzania Hobbiton’u zapoznasz się na ICH STRONIE. Bilety wykupuje się na konkretną godzinę. Można je zakupić online, na miejscu albo w centrum informacji w Matamata (wybudowane w hobbiczym stylu). Zachęca się jednak do kupienia online, aby mieć pewność, że znajdzie się dla Ciebie miejsce. Centrum Informacji w miejscowości Matamata Hobbiton – dojazd Hobbiton znajduje się około 20 minut drogi (16km) od miejscowości Matamata. Można wykupić wycieczki autokarem z innych miast, jak i dojechać samemu samochodem. Droga jest dobrze oznaczona kierunkowskazami na Hobbiton, więc dojazd jest prosty. Dojeżdżamy właściwie nie do samego Hobbiton’u, a do znajdującego się nieopodal miejsca zbiórki (The Shire’s Rest), skąd odjeżdżają autobusy do wioski niziołków. The Shire’s Rest To tutaj zostawiamy nasz samochód na sporym parkingu. W The Shire’s Rest znajduje się sklep z pamiątkami, mała kafejka, no i przystanek, z którego autobus zabierze nas na plan filmowy. Jeżeli kupiło się bilet online, to w sklepie z pamiątkami wymienia się go na papierowy bilecik i mapkę z informacjami o Hobbiton’ie. Fanty, które można kupić w sklepie z pamiątkami. Ta peleryna kosztuje 900 NZD (ponad 2400zł)!!!! Zwiedzanie Hobbiton’u Hobbiton’u nie można zwiedzać samemu. Spaceruje się z grupą ludzi (max około 40 osób), którą prowadzi przewodnik, opowiadając różne ciekawostki na temat tego miejsca. 15 minut przed wyznaczoną godziną, należy stawić się na przystanku. Wtedy przewodnik sprawdza bilety i zaprasza do autobusu. Jazda busem do Hobbiton’u trwa jakieś 10 minut. Podczas przejażdżki puszczają kawałki filmu oraz nagranie, gdzie Peter Jackson i Russel Alexander witają w Hobbitonie. Podobnie jest podczas jazdy powrotnej. Po wyjściu z autobusu zaczyna się właściwa część wycieczki, czyli spacerowanie po wiosce Hobbitów. Przewodnik sypie informacjami jak z rękawa – tu kręcili to, a tu to 😉 . Zawsze w danym miejscu oprowadzający daje trochę czasu, aby turyści mogli wykonać parę zdjęć. Ze względu na to, że wizyta w Hobbiton’ie cieszy się ogromną popularnością, zwykle jednego dnia jest wiele wycieczek, które się nawzajem poganiają. W szczycie sezonu, tury potrafią startować co 15/30 minut i grupy dosłownie na siebie nachodzą. Dużo osób, mało czasu – w wielu osobach wzbudza to irytację i absolutnie się im nie dziwię. Nasza wycieczka wyglądała trochę inaczej. Wzięliśmy ostatnią turę dnia, dzięki czemu nikt nas z tyłu nie poganiał. W naszej grupie, zamiast 40-tu osób, było tylko 14. To znacznie ułatwiło nam wykonywanie zdjęć i filmików (MÓJ VLOG MOŻESZ ZOBACZYĆ TUTAJ). Nasza grupa była tak nieliczna, ponieważ przez ogólnoświatową zarazę, ilość turystów w Nowej Zelandii jest bardzo mała . “W normalnych czasach”, jeżeli chce się mieć mniejszą grupę ludzi, należy wykupić najwcześniejszą wycieczkę, bo większości zwykle nie chce się wstawać tak wcześnie 😉 . Wyżerka w Karczmie Na zakończenie wycieczki trafiamy do karczmy The Green Dragon, gdzie jesteśmy częstowani trunkami (cydr, piwo, piwo imbirowe), które są w cenie. Na boku stoi również stolik z darmową kawką, herbatką i wodą. Możesz zjeść tam też przekąskę (muffin, ciastko itp), ale te nie są już w cenie wycieczki. Atrakcją karczmy jest możliwość przebrania się w hobbitowy fartuszek i wykonanie paru zdjęć za barem. Po poczęstunku wycieczka się kończy i wracamy autobusem z powrotem do The Shire’s Rest. HOBBITON PRAKTYCZNE INFORMACJE NA SZYBKO Cena: 89 NZDCzas trwania: ok. 2 godzinyW słoneczny dzień pamiętaj o filtrze przeciwsłonecznym, ponieważ w Hobbiton’ie nie ma za bardzo cieniaNa miejscu znajdują się darmowe parasole – do skrycia przed deszczem lub słońcem Czy warto wybrać się do Hobbiton’u? To zależy! 😉 Jeżeli jesteś fanem Władcy Pierścieni, to oczywiście warto! Natomiast jeżeli jesteś fanem Władcy, ale nie do końca chcesz wydawać tak dużo kasy na tę wycieczkę, to wiele nie stracisz. Umówmy się, duża część Nowej Zelandii wygląda jak Hobbiton. Zielone, falujące pagórki są wszędzie. Jedynie co musisz zrobić, to ruszyć trochę wyobraźnię i wizualizować sobie w tych pagórkach okrągłe norki 😀 . Jeżeli nie jesteś jednak fanem Władcy, to uczciwie przyznam, że nie warto. Nie za tę cenę. Gdyby koszt był niższy, to oczywiście miałoby to sens, bo to bardzo ciekawe miejsce samo w sobie. Jednak uważam, że cena jest grubo przesadzona, a Hobbiton czterech liter nie urywa. Gdyby był tańszy, to myślę, że człowiek miałby mniejsze oczekiwania, dzięki czemu efekt WOW byłby większy. Na zakończenie, od przewodnika dowiedzieliśmy się, że zawsze w grupie znajduje się ktoś, kto nie czytał/nie oglądał Władcy Pierścieni i nie za bardzo wie o co chodzi z tym Hobbiton’em. Nawet w naszej małej grupie była taka osoba. Pamiętaj o obejrzeniu mojego Vloga z tego miejsca! 🙂 Tags: hobbitonNowa Zelandianowa zelandia road trippodróż po Nowej Zelandiiwładca pierścieniWycieczka po Nowej zelandii
Dzień 1 Warszawa – AucklandZbiórka na lotnisku Okęcie w Warszawie w godzinach popołudniowych. Przelot do Auckland przez dwa porty 2 W podróżyPodróż do Nowej Zelandii – zmiany stref 3 AucklandPrzylot do Auckland – największego miasta Nowej Zelandii, transfer do hotelu. odpoczynek po podróży, następnie zwiedzanie miasta. Tego dnia zobaczymy dzielnice Parnell w stylu kolonialnym z zachowanymi drewnianymi domami i willami z epoki wiktoriańskiej oraz udamy się na wzgórze wulkaniczne Mt. Eden, gdzie będziemy podziwiać panoramę miasta usytuowanego u stop 50 wulkanicznych wzgórz. Następnie czeka nas przejazd na najpopularniejszą plażę miejską Mission Bay, skąd rozpościera się widok na malowniczo usytuowaną wulkaniczną wyspę Rangitoto. Na koniec dnia przejazd do bajecznych ogrodów zimowych. 4 Waitomo – HobbitonPrzejazd wzdłuż Waikato – największej rzeki Nowej Zelandii. Po drodze krótki postój w miasteczku Ngaruawahia, które jest siedzibą króla maoryskiego. Przejazd do Waitomo i zwiedzanie wapiennej jaskini oraz rejs podziemną bioluminescencyjną rzeką. Rzeka ta świeci neonową poświatą dzięki owadom, które są przyczepione do sklepienia jaskini. Jest to jedno z najwspanialszych zjawisk naturalnych na świecie. Dzięki bioluminescencji (świeceniu żywych organizmów) owady te sprawiają wrażenie rozgwieżdżonego nieba. czeka Następnie czeka nas podróż do krainy trolli, hobbitów i magii. To właśnie tutaj – w Hobbiton, nagrano większość scen do jednej z najpopularniejszych trylogii na świecie. Odwiedzimy słynny plan filmowy i zobaczymy jak mieszkał Bilbo Baggins. Historia głosi, że twórcy filmu okrążyli helikopterem całą Nową Zelandię w poszukiwaniu idealnego miejsca na nakręcenie filmu. Właśnie tak, mieli oni trafić na piękne zielone pagórki, otoczone dziką naturą. Z dala od cywilizacji, niewielka farmerska miejscowość o nazwie Matamata okazała się iście bajkową scenerią do nakręcenia kultowej trylogii „Hobbit”. Wieczorem możliwość skorzystania z fakultatywnego koncertu Maorysów wraz z kolacją (cena NZD).Dzień 5 Rotoura – Jezioro Tikitapu – Park KuirauPrzejazd w rejon aktywny geotermalnie i wulkanicznie. To właśnie tutaj, czekają nas liczne gorące źródła i gejzery, którym towarzyszy wydobywający się z głębi ziemi zapach siarkowodoru. Przejazd nad bajkowe trzy jeziora: Zielone Rotokakahi, Niebieskie Tikitapu i Tarawera, nad którym wznosi się wulkan o tej samej nazwie. Jego wybuch w XIX wieku spowodował śmierć ponad setki osób. Zwiedzanie Parku Kuirau, gdzie zobaczymy ogromne czerwone sekwoje, a także źródła błotne z gorącą wodą. Następnie przejazd do Te Puia, gdzie będziemy podziwiać Pohutu – najbardziej aktywny gejzer w całej Nowej Zelandii oraz do wioski maoryskiej, gdzie będziemy podziwiać słynnego ptaka kiwi, który jest symbolem Nowej Zelandii. Przejazd do wodospadu Huka. Przyjazd do największego w Nowej Zelandii, leżącego w kraterze wulkanu, krystalicznego jeziora Taupo. Przejazd do Parku Narodowego Tongariro (UNESCO) i wycieczka do świata „Mordoru”.Dzień 6 Park Tongariro – WellingtonPrzyjazd do Wellington – stolicy Nowej Zelandii, Zwiedzanie miasta: kompleks budynków parlamentu, budynki rządowe, katedra św. Pawła, nowoczesne i interaktywne Muzeum Narodowe Te Papa Tongarewa. Wjazd kolejką na punkt widokowy na Mt. Wiktoria i podziwianie panoramy miasta. Z punktu widokowego rozpościera się też przepiękny widok na Cieśninę Cooka i Zatokę 7 Picton – Park Nelson Lakes – PunakaikiOdprawa na przystani promowej, i rejs przez Cieśninę Cooka w kierunku Wyspy Południowej. Następnie przejazd przez malownicze tereny Parku Narodowego Nelson Lakes do Punakaiki leżącego w obrębie Parku Narodowego 8 Hass – Park Mt. Aspiring – QueenstownPrzejazd do lodowca Franciszka Józefa, przejście malowniczą ścieżką do czoła lodowca. Istnieje możliwość fakultatywnego lotu helikopterem nad lodowcami: a/ jeden lodowiec z lądowaniem ok. 195 NZD b/ dwa lodowce z lądowaniem ok. 265 NZD Przejazd malowniczą drogą miedzy Morzem Tasmana a górami do Haast oraz Park Narodowy Mt. Aspiring Przyjazd do bajkowego miasta Queenstown. Wjazd na punkt widokowy z którego roztacza się panorama 9 QueenstownWCzas wolny na odpoczynek lub możliwość korzystania z fakultatywnych atrakcji takich jak pływanie szybkimi łodziami w kanionie rzeki Shotower, czy możliwość skoku na bungee z mostu nad rzeka Kawarau. Po południu degustacja wspaniałych nowozelandzkich win w polskiej winnicy Gibson 10 Milford Sound – Zatoka Milforda – MossburnCałodniowy wyjazd do Parku Narodowego Fiordland, który jest największym Parkiem Narodowym Nowej Zelandii. Oglądanie wspaniałych wodospadów oraz malowniczych fiordów, wśród których najdłuższy ma 45 km. Następnie postój nad malowniczą zatoką Milforda, gdzie występuje bardzo rzadki gatunek ptaka o nazwie Takehe. Ptak ten ma jaskrawe fioletowo-niebieskie upierzenie i co ciekawe, do 1947 roku gatunek ten był uważany za wymarły. Rejs po zatoce Milforda. Przejazd do hotelu i 11 Mossburn – Dunedin – Larnach – plaża Sandfly – DunedinPo śniadaniu przejazd do Dunedin – miasta na południowym wschodzie Nowej Zelandii. Miasto to położone jest nad oceanem i zachwyca niezwykłą, szkocką architekturą rodem z Edynburga. Znajduje się tam Baldwin Street, najbardziej stroma ulica świata o nachyleniu do 38%. Zwiedzanie miasta: zobaczymy przepiękny dworzec kolejowy z początku XX wieku oraz odwiedzimy cerkiew św. Michała Archanioła. Przejazd do położonego na malowniczym półwyspie Otago zamku Larnach. Wspaniałe ogrody zamku zdobyły wyjątkową nagrodę Garden of International Significance. Następnie przejazd na plaże Sandfly, gdzie przy odrobinie szczęścia naszym oczom ukażą się lwy morskie, foki i jeden z najrzadszych na świecie gatunków pingwinów – pingwin żółtooki. Powrót do Dunedin, 12 Dunedin – Głazy Moeraki – Jezioro TekapoTego dnia zobaczymy Głazy Moeraki. Głazy te, znajdujące się na plaży Koekohe są jednym z najbardziej fascynujących cudów natury. Są to ogromne, kuliste bryły, o średnicy około 2 metrów. Legendy głoszą, że głazy są skamieniałymi jajami dinozaurów. Spacer po plaży. Następnie przejazd w okolice jeziora Tekapo. Wizyta w Obserwatorium Astronomicznym Mt John znajdującym się na górze wznoszącej się ponad jeziorem Tekapo. Obserwatorium skrywa największe teleskopy Nowej Zelandii – w tym mający 1,8 metra średnicy japońsko-nowozelandzki teleskop MOA poszukujący ciemnej materii. Tuż obok, w przepięknej scenerii na brzegu jeziora, zobaczymy kamienny kościół Dobrego 13 Jezioro Tekapo – ChristchurchPrzejazd do tętniącego życiem Christchurch. Spacer po mieście zdłuż rzeki Avon, gdzie znajdują się piękne Parki Miejskie i Ogród Botaniczny. Po drodze zobaczymy także anglikanską katedrą z 1864 roku zlokalizowaną w ścisłym centrum na placu Cathedral Square. Czas wolny na zakup pamiątek, nocleg w 14 Christchurch – WarszawaTransfer na lotnisko i wylot w kierunku 15 WarszawaPrzylot do Warszawy. DLA CHĘTNYCH ISTNIEJE MOŻLIWOŚĆ PRZEDŁUŻENIA WYPRAWY O POBYT NA FIDŻI I 14 Christchurch – Auckland – Królestwo TongaWykwaterowanie z hotelu w Christchurch i przelot przez Auckland na Tonga, które jest jedyną monarchią na całym Pacyfiku. Tonga to archipelag 176 wysp, wśród nich znajdują się bajkowe plaże, aktywne wulkany i dziewicze lasy deszczowe. Przejazd do hotelu przy plaży, 15 TongaPo śniadaniu rozpoczniemy zwiedzanie głównej wyspy. Wizyta w Nukuʻalofa – stolicy kraju, gdzie weźmiemy udział w barwnych obchodach święta Tupou (udział w obchodach możliwy tylko w terminie: – Święto to zostało ustanowione dla upamiętnienia rocznicy koronacji króla Tupou I, który był pierwszym królem Tonga. Zjednoczył on wszystkie wyspy, a także, opublikował pierwsze pisemne prawa oraz otworzył pierwszy parlament i ogłosił konstytucję. Chronił też Tonga przed kolonizacją. Uroczystość rocznicy koronacji pierwszego króla hucznie obchodzi się jako Dzień Króla Tupou I. Weźmiemy udział w barwnych obrzędach, paradach i tańcach miejscowej ludności. Po południu czas wolny na kąpiele morskie i słoneczne, 16 Tonga – FidżiCzas wolny na odpoczynek, kąpiele czy nurkowanie z rurką. Popołudniu transfer na lotnisko i przelot na Fidżi. Transfer do hotelu, 17 FidżiZwiedzanie wyspy. Tego dnia czeka nas wizyta w wiosce Navala, gdzie zobaczymy jak mieszkają rdzenni Fidżyjczycy. Wizyta w lokalnej szkole katolickiej Następnie wizyta w bajkowym Parku Narodowym Koroyanitu i trekking do wodospadu 18 Fidżi – South SeaCzas wolny na odpoczynek lub samodzielne zwiedzanie wyspy lub fakultatywny całodniowy rejs wokół najpiękniejszych wysepek archipelagu na malowniczą, rajską wyspę South Sea (ok. 180 EUR). Podczas rejsu możliwość nurkowania w turkusowej wodzie. Na wyspie lunch połączony z pokazem lokalnego, fidżyjskiego 19 Fidżi – AucklandTransfer na lotnisko i przelot do Auckland. Zakwaterowanie w hotelu, czas wolny na zakup pamiątek. 20 Auckland – WarszawaTransfer na lotnisko i przelot w kierunku 21 WarszawaPrzylot do Warszawy.
Spotkanie globtroterówwt sala: Broadwaywstęp wolny To było jak wejście do wielkiego ogrodu botanicznego, w którym, bez strachu przed ludźmi, zwierzęta i ptaki cieszyły się zielenią, przestrzenią i wolnością. Taka jest Nowa Zelandia: pachnąca urzekającym zapachem wszelkiego gatunku nieznanej roślinności, zniewalająca krajobrazem, pełna śpiewu egzotycznych ptaków, wypełniona stadami leniwych baranów. Jest po prostu niesamowita, warta każdej, nawet 27-godzinnej podróży w mało wygodnych lotniczych fotelach. Ta podróż w czasie przeniosła nas do dżungli drzewiastych paproci, nad szmaragdowe wody Morza Tasmana, do krainy skoków na bungie nad górskimi przepaściami i na błękitny lodowiec Franza Josefa. Przeniosła nas do raju. Autorka prezentacji: Marzena Kasperek
śladami władcy pierścieni nowa zelandia